czwartek, 12 listopada 2009

O spoglądaniu za siebie

Znów spojrzałam wstecz. Dotarłam do minionych wakacji i do jesieni 2008r. Upływający czas ma to do siebie, że idealizuje, podbarwia, wygładza i uszlachetnia to, co należy do przeszłości. Robi lifting! Wspomnienia tracą wady. Nigdy nie jest dostateczne dobrze, ale kiedyś i tak było lepiej...

Hania, gdy miała 1,5 roczku - jesienią 2008r. Było wtedy słonecznie, ale chłodno. Żeby nie zmarzła odwiązałam z szyi brązową apaszkę i założyłam na szyjkę mojej Pyzy. Nie pasowała ani do granatowych dżinsów, ani do różowej kurtki, ani do czapeczki w kolorowe paski. Ale ładnemu we wszystkim ładnie - tak więc mała Hanusia wyglądała uroczo!



Maciej w wakacje - dzielny 4-latek na swej nowej hulajnodze przemierzył tam i z powrotem cały Deptak w Krynicy. Energia go rozsadzała. Nawet gdy siedział na ławce przy fontannie nie mógł się powstrzymać od spoglądania na swój pojazd.



Zdjęcia te ozdobiłam elementami z zestawu Jolanty "Green Magic", który dostępny jest w ScrapBird lub w HM ScrapShop



Wspomnienia... Dopiero gdy zaczęłam wgłębiać się we własne wspomnienia przypomnialam sobie, że po tamtym spacerze Hania nabawiła się kataru, a Maciej przewrócił się i stłukł sobie kość ogonową. Ale i tak wspomnienia to świetna sprawa - zwłaszcza w dzień tak ponury jak dzisiejszy!

- I to by było na tyle!

Brak komentarzy:

To, co zrobiłam...

Wszelkie prawa do fotografii i tekstów zamieszczonych na tym blogu są własnością autora. Kopiowanie, powielanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest surowo zabronione.(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).