Wkraczamy na nowe terytoria i eksperymentujemy z nowymi zabawami.
Zamiast gry w kolory (w której dominowały barwy takie jak: różowy, diamentowy, brylantowy, kryształowy, następnie: diademowy, koliowy, kolczykowy, wisiorkowy, pierścieniowy oraz niezwykły kolor o jakże pięknie brzmiącej nazwie: "selelelynowy") gramy w literki i wymyślamy słowa.
Zamiast rysowanek, malowanek i kolorowania pojawiło się dodawanie i odejmowanie (u starszego Potomka w granicach 100, u młodszego w granicach 20 - więcej się nie da, bo palców za mało!!!)
Niemniej jednak stare zabawy nie straciły na atrakcyjności. Tworzenie nowego świata własnymi rękami, dłońmi, a zwłaszcza paluszkami i wołanie:
- Mamo, a popatrz jak ja potrafię!!! - jest na porządku dziennym.
I tak powstało poniższe zdjęcie, które oprawiłam w elementy zestawu Blue Flower Art "Rose Tartan".
piątek, 27 lipca 2012
wtorek, 24 kwietnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
O marzeniach
Maciej postanowił grać w Toto-Lotka (czy jak to się zwie). Starannie planuje swoje wydatki tak, by mu zostało na kupon. Ochoczo wykonuje moje polecenia zarabiając kwoty groszowe, które w myśl zasady "ziarnko do ziarnka", tworzą ogromne sumy. Za każdym razem Maciej liczy na główną wygraną. Daj mu Boże, to i jego stara matka na tym skorzysta :)))
Ostatnio Maciej postanowił zaplanować wydatki bardziej dalekosiężnie. A że dziecię do literek (w przeciwieństwie do cyferek) ma silną awersję, więc podjął się próby narysowania tego, co kupi za wygraną.
I tak na ilustracji znalazł się:
Sean Mc Missoin latający,
Sean McMission strzelający
Sean McMission pływający i...
maszyna do toto-lotka, żeby Maciej mógł wysyłać kupony na kolejne losowania i nie musiał za to wszystko płacić :)))
***
A poniżej zdjęcie wakacyjnej Hanusi. Gdy patrzę na tę fotkę przypomina się mi pojedynek Syfona z Miętusem (z "Ferdydurke" Gombrowicza) Fotka w oprawie zestawu "Jardin de ma mère" Collaboration Kit by Blue Flower Art & ninigoesdigi
Ostatnio Maciej postanowił zaplanować wydatki bardziej dalekosiężnie. A że dziecię do literek (w przeciwieństwie do cyferek) ma silną awersję, więc podjął się próby narysowania tego, co kupi za wygraną.
I tak na ilustracji znalazł się:
Sean Mc Missoin latający,
Sean McMission strzelający
Sean McMission pływający i...
maszyna do toto-lotka, żeby Maciej mógł wysyłać kupony na kolejne losowania i nie musiał za to wszystko płacić :)))
***
A poniżej zdjęcie wakacyjnej Hanusi. Gdy patrzę na tę fotkę przypomina się mi pojedynek Syfona z Miętusem (z "Ferdydurke" Gombrowicza) Fotka w oprawie zestawu "Jardin de ma mère" Collaboration Kit by Blue Flower Art & ninigoesdigi
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wszelkie prawa do fotografii i tekstów zamieszczonych na tym blogu są własnością autora. Kopiowanie, powielanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest surowo zabronione.(Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).




